minimalistyczny wrzesień


Dziś dla równowagi same zdjęcia. Wkrótce kolejne rozważania minimalistyczno - szafowe.

kremowa sukienka
































Jakiś miesiąc temu opublikowałam na blogu listę rzeczy, o które chciałabym wzbogacić swoją szafę. Udało mi się zakupić dwie pary butów (płaskie i na obcasie), nowy trencz oraz upragnioną kremową sukienkę. Nie jest to jeszcze mój ideał, ciągle szukam. Jednak dzięki temu zakupowi lepiej wiem, czego tak naprawdę poszukuję: idealna jasna sukienka będzie sięgała lekko za kolano, będzie też bardzo prosta i klasyczna, a jednocześnie zwiewna i haftowana. Taki ideał będzie odpowiedni na prawie każdą okazję i porę roku. A teraz testuję moją sukienkę wyprzedażową, której nie wróżę niestety długiego życia.

paryski szyk

via b-elle




Zaczęło się chyba od "Paryskiego szyku", a może jeszcze wcześniej - od "Francuzki nie tyją"? Faktem jest, że księgarniane półki powoli zaczynają uginać się pod ciężarem książek opiewających francuski styl życia: paryski styl, francuskie zwyczaje żywieniowe, a nawet francuskie metody na wychowanie potomstwa. Na bazie tej powszechnie dostępnej literatury jak grzyby po deszczu wyrastają nowe blogi, których autorki - najczęściej po początkowym zachłyśnięciu się jedną z ww. pozycji i obowiązkowym pouczeniu czytelników co i jak powinny nosić, aby być french - znikają wraz z nastaniem pierwszego deszczowego dnia (bo przecież w Paryżu zawsze świeci słońce).

Modzie uległam i ja już jakieś dwa lata temu, kiedy mój umysł zaczęły zaprzątać myśli o minimalizmie, którego uosobieniem jest dla mnie właśnie francuski styl życia. Nie wiem, czy w blogosferze jest miejsce na kolejne bardziej lub mniej trafne podsumowanie paryskiego szyku (i w tym momencie żałuje, że nie stworzyłam go dużo wcześniej), ale zaryzykuję na swoje usprawiedliwienie podając fakt przeczytania i obejrzenia chyba wszystkich materiałów w tym temacie oraz przejście szkolenia nt stylu i gracji ;)

Krok 1: Wszystko do siebie  pasuje

Wytrawni minimaliści z pewnością potrafią mieć w szafie 10 sztuk odzieży i wyglądać oraz czuć się świetnie. Jeśli jednak nie chcemy martwic się o to, co na siebie włożymy kiedy naszą jedyną parę spodni spotka coś złego, warto posiadać trochę więcej. Nie chodzi przecież o to, żeby na siłę się ograniczać, a bardziej o to, żeby uwielbiać wszystkie swoje ubrania i czerpać przyjemność z ich noszenia. Żeby uniknąć dylematu każdego ranka, bo wszystko można nosić ze wszystkim. 

Podstawą są kolory. Nie jest tajemnicą fakt, że Francuzki zazwyczaj wybierają stonowane kolory, nazwijmy je neutralami, do których zaliczymy biel, beż, czerń czy też granat. Zadbajmy o to, aby nasza szafa opierała się właśnie na 2, 3 kolorach, najlepiej neutralach, bo czy jest coś bardziej szlachetnego niż czerń/granat oraz biel czy beż? Dobierzmy idealne dla nas odcienie - nie musimy nosić czystej bieli, a np. biel złamaną. Wykorzystajmy dostępne zasoby, a następnie stwórzmy listę rzeczy, których nam brakuje. Nie spieszmy się jednak z zakupami - bądźmy wymagające. Przecież chcemy, żeby nasza neutralna baza służyła nam jak najdłużej - zaoszczędźmy więc trochę gotówki tak, żeby móc pozwolić sobie na zakup rzeczy lepszej jakości - to inwestycja.  Materiał musi być przyjemny w dotyku, a ubranie wyglądać na droższe od jego rzeczywistej ceny.  Dzięki tak starannie skompletowanej garderobie będziemy mogły każdego ranka bez obaw sięgać do szafy  z zamkniętymi oczami.

Krok 2: Indywidualizm

Pamiętajmy o tym, żeby nie starać się być podobnym do zbyt wielu ludzi na raz. Inspiracje są dobre, ale nie wszystko co ładnie wygląda na zdjęciu będzie nam pasowało. Bądźmy charakterystyczne. Nośmy z przyjemnością jeden fason jeansów i spódnice o podobnym kroju.
Kiedy mamy już przygotowaną idealną bazę w neutralnych kolorach wystarczy dołożyć do tego detale/dodatki w naszych ulubionych barwach. To one nadadzą nam indywidualizmu. Mogą być to buty (jak świetnie wyglądają burgundowe buty do czarnego stroju!), apaszka (którą można zawiązać na tysiąc sposobów - kilka z nich tutaj). Nie warto jednak i tutaj przesadzać i uważam, że wystarczą dwa, maksymalnie trzy kolory.


Krok 3: Uniwersalizm

Najlepszym wyjściem jest posiadanie rzeczy na tyle uniwersalnych, że zawsze i wszędzie możemy je na siebie włożyć (przykładową listę znajdziecie tutaj). Wyjątkiem są oczywiście stroje sportowe czy wieczorowe (chociaż podobno prawdziwa Francuzka nie zawaha się przed wycieczką na zakupy do spożywczaka w sukience wieczorowej i szpilkach). Stroje o szczególnym przeznaczeniu, np. do jazdy konnej, powinnyśmy posiadać w zależności od form naszej aktywności, ale to chyba oczywiste ;)

Połączenia nie powinny być zbyt banalne. Na co dzień do białej sukienki zamiast szpilek warto włożyć np. botki, szpilki z kolei do zwykłych jeansów. Jeśli do bardziej eleganckiego stroju, np. jedwabnych spodni, włożymy zwykłą bluzę, efekt może być ciekawy. Tego typu połączenia są chyba modne już od jakiegoś czasu, ale elfy mówią, że takie mixy są charakterystyczne właśnie dla stylu Francuzek (podobne źródło ma noszenie butów sportowych do eleganckich garniturów).

Krok 4: Odrobina luksusu

To będzie trudna lekcja - przynajmniej dla mnie była. Korzystanie na co dzień z naszych najlepszych rzeczy. Nawet jeśli cały dzień spędzamy w domu i nie spodziewamy się gości, tak jak Francuzki powinnyśmy pozwolić sobie na to, żeby mimo to nosić nasze najlepsze ubrania. Jeśli obudzimy się w swojej najlepszej piżamie/koszuli, od rana będziemy miały lepszy nastrój. W końcu ubieramy się przede wszystkim dla siebie.

Zadbajmy o to, żeby przynajmniej jedna rzecz, którą posiadamy była, jak na nasze możliwości, luksusowa. Na przykład torebka, która jest na tyle uniwersalna, że możemy ją wszędzie ze sobą zabrać i na tyle piękna, żebyśmy nie miały ochoty zmieniać jej na inną każdego ranka.

Jestem ciekawa jakie są Wasze przemyślenia na temat stylu Francuzek? Na jakie inne cechy dla niego charakterystyczne zwróciłyście uwagę?

they came home with me


































Podczas tegorocznych wyprzedaży moją uwagę skupiły buty. Posiadając dwie powyższe pary jestem zabezpieczona na każdą okazję i pogodę. Nic mnie nie zaskoczy.

W planach był również zakup totalnie niepraktycznej, ale jednak uniwersalnej, białej, zwiewnej sukienki. Niestety nie udało mi się jej nawet przymierzyć w sklepie, więc zakup ten prawdopodobnie przełożę na kolejny rok. Mam nadzieję, że za rok zara (a jakże..) mnie nie zawiedzie i stworzy mój letni ideał.

what I want in my closet

wish list
Niewiele brakuje mi obecnie do tego, żeby być kompletnie ubraną wiosną/latem (bez potrzeby noszenia codziennie tego samego). Dokładnie czterech rzeczy:

1. uniwersalna, prosta sukienka - w mojej skromnej garderobie pojawił się problem sukienkowy. Posiadam aż 2 sztuki, przy czym jedna raczej nie nadaje się do noszenia na co dzień, a druga nie pasuje do mojego stylu ubierania się, więc trafi na sprzedaż. Docelowo potrzebne mi są 2 sukienki - jedna (czarna) i druga ;) Oczywiście nie zamierzam sobie narzucać żadnych ograniczeń i jeśli stanie się tak, że zostanę posiadaczką 3 lub nawet 5 sukienek to i tak będę z tego powodu szczęśliwa (o ile wszystkie będą spełniały 100% moich oczekiwań).

2. "cięższe" buty na płaskim obcasie - moje codzienne zastawy są bardzo proste i chciałabym je trochę podkreślić jakimś trochę mocniejszym akcentem - butami z zapięciem wokół kostki lub z kilkoma klamrami.

3. buty na obcasie - oczywiście również wiązane wokół kostki... Moja stopa ma jakąś dziwną budowę i chodząc na obcasach zawsze muszę koncentrować się na tym, żeby trzymały się moich stóp. Nie mam pojęcia z czego to wynika, może potrzebuję jakiejś specjalnej wkładki.podkładki - nie wiem - nie mam zbyt wielkich doświadczeń z butami na obcasie, ale najwyższa pora to zmienić.

4. wygodny żakiet - letnia pogoda już nie raz mnie czymś zaskoczyła. Lubię więc mieć przy sobie coś, co mogłabym łatwo włożyć w przypadku nagłego ochłodzenia.

... i reszta to już tylko zwykłe zachcianki ;) 

5. czarne jeansy - posiadam, ale ciągle szukam kolejnych.

6. duży szal - na jesień/zimę i lato, kiedy może spełniać te same funkcje co żakiet. 

Tego lata zamierzam zaopatrzyć się w punkt 1 oraz 2.  A Wam czego brakuje do bycia "ubranymi" tego lata?

notes for june



















































 W tle Pałac w Wolborzu.

♛ Czas powrócić do regularnego blogowania.
Wypróbować szminkę w kolorze karminowej czerwieni oraz inne nowe warianty kolorystyczne.
♛ Zrobić coś z włosami - cokolwiek byle tylko zaczęły w końcu jakoś wyglądać.
♛ Ukończyć dwa kursy, które mam w planach.
♛ Wystartować z samodzielną nauką języka francuskiego - czas się ogarnąć i w końcu zrozumieć coś z tych wszystkich francuskich filmów przeze mnie oglądanych.
♛ Kupić buty na wiosnę/lato z zapięciem wokół kostki - w kolorze czarnym lub karminowym (znów!).

Lately
























Niedzielne odświeżanie wiedzy z biologii. Muzeum Przyrodnicze w Łodzi.

francuskie życie


Chciałabym podzielić się w Wami moją ostatnią słabością - życiem "po francusku". Jest to styl życia bardzo bliski idei minimalizmu, nie tylko w wymiarze materialnym, lecz także duchowym. Ponieważ ostatnio chłonę wszystkie publikacje i filmy związane z codziennym życiem Francuzek, czuję się już prawie jedną z nich. Chociaż wiele godzin nauki i treningów jeszcze przede mną.

Na podstawie obserwacji stworzyłam krótką listę, moją drogę do prostego i przyjemnego życia:

1. Docenianie drobnych przyjemności - jest z tym trochę jak ze słynnym epizodem o magdalence. Francuzki (oczywiście stosuję tu duże uproszczenie) zdecydowanie przedkładają "doświadczać" nad "mieć". Posiadają tę trudną umiejętność cieszenia się z drobnych rzeczy. Dlatego tak ważne są dla nich proste przyjemności dnia codziennego. Nie należy myśleć o tym, że jesteśmy już zmęczeni, mamy ciężką torbę, a trzeba jeszcze iść na pocztę i zrobić zakupy. Wystarczy zmienić nastawienie i cieszyć się spacerem w kierunku poczty. 

 2. Nienaganny wygląd o każdej porze dnia i nocy - o Francuzkach mówi się, że lubią stwarzać pozory jakby komponowały strój bez żadnego wysiłku, w typie "wstałam z łóżka i włożyłam przypadkowe ubrania z szafy". W przypadku fryzury nie ma na to miejsca - włosy muszą być ułożone starannie lub zwyczajnie obcięte tak, żeby same doskonale się układały. Równie ważny jest zapach. Dobre perfumy to jedna z takich codziennych drobnych przyjemności. 

3. Zamiast ciężkich ćwiczeń fizycznych - codzienny, zdrowy ruch. Chodzenie pieszo wszędzie, gdzie tylko to możliwe. Wybieranie schodów zamiast windy. Napinanie mięśni brzucha podczas siedzenia. Krótko mówiąc: wszystkie formy aktywności, które nie wymagają zmiany codziennego ubrania na dres. Najbardziej pożądane jest w związku z tym wygodne obuwie na płaskiej podeszwie.