sunday morning

via the a&v film club




















Piszę po dość długiej przerwie, a takie powroty nie są łatwe. Nie mam na myśli czasu, który upłynął od czasu publikacji ostatniego wpisu, ale utratę systematyczności ich dodawania. Ułożenie każdego zdania staje się trudne, ale umiejętność zgrabnego pisania w końcu nie jest priorytetem u blogerek piszących o modzie. Z tym, że nie jestem pewna czy piszę o modzie. Ostatnio postanowiłam być najmniej modną blogerką, potem odwiedziłam kilkanaście blogów i zorientowałam się, że właściwie już nią jestem. Nie mam chyba żadnego niezbędnika sezonu. Zamiast spędzać czas w centrach handlowych wolę myśleć o ładnych i zbyt drogich rzeczach, które kupię, kiedy już będę bogata. Jestem nawet na tyle praktyczna i sentymentalna, że coraz rzadziej mam ochotę na posiadanie nowych rzeczy.

7 komentarzy:

  1. dopadła Cie "blogerska depresja" ;) też wiele razy brakowało mi czasu na systematyczne dodawanie postów, ale potem gdzieś znalazła się ta chwila :) kryzys minie kochana ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. To nie jest depresja blogerska, a raczej zamiana stylu życia ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem ciekawa, czy z opsaką na oczach śpi się wygodnie...:)

    OdpowiedzUsuń
  4. The Real life - właśnie też się zastanawiam ;D chyba sobie kupię i przetestuję ;p
    zapraszam do mnie :):)

    OdpowiedzUsuń
  5. z jakiego to filmu kadr? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Ostatnio postanowiłam być najmniej modną blogerką, potem odwiedziłam kilkanaście blogów i zorientowałam się, że właściwie już nią jestem." Genialne zdanie! :D nie jest żle, następny post jest dobry! :)) nie popadać w depresję proszę! :)

    OdpowiedzUsuń