bag bag


























Kilka lat temu (latem 2010?) na wielu blogach pojawiły się stylizacje z torbą ekologiczną w ramach akcji "eko bag". Gdyby ta akcja miała miejsce dziś, na pewno wybrałabym torbę z powyższego zdjęcia. Jej autorką jest Ola - absolwentka Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu. Jeżeli chcielibyście obejrzeć inne wzory, wystarczy kliknąć TUTAJ. Moim faworytem jest bardzo wymowna grafika "cisza".

refulsit sol in clypeis


Zastanawialiście się kiedyś dlaczego artykuły pt. "jak ubrać się do biura", "idealne zestawy do pracy" piszą osoby, których raczej nie obowiązuje formalny dress code? I w dodatku pozostawiają swoim czytelnikom mały wybór - najczęściej w postaci garsonki? Czy gdzieś poza wielkimi korporacjami  i może MSZ obowiązują aż tak surowe zasady? Czy nie śmieszą Was te wszystkie reguły typu: rajstopy są obowiązkowe (może należałoby przypomnieć o tym M. Obamie;), żadnych sandałków i miliony innych, które sami sobie narzucamy?

Zapraszam do lektury krótkiego wywiadu ze mną w portalu e-vintage

What I wore today: h&m pants | sailor zara coat | new look suede ankle boots | vintage scarf

wardrobe upgrades

via Margaret Howell

Patrząc na listę rzeczy, które obecnie posiadam wnioskuję, że koniec etapu pozbywania się wszystkiego jest bliski. Teraz czas na przyjemniejszą, ale i kosztowniejszą rzecz - wymiana części garderoby (niestety musiałam ocalić wiele rzeczy, za którymi szczególnie nie przepadam). Kupiłam już kilka rzeczy (części dzięki zyskom ze sprzedaży starych;) - kolor zielony na liście - i niestety już na tym etapie nie udało mi się uniknąć kilku błędów. Skupmy się teraz na kolorze żółtym - przedmioty, co do których nie jestem przekonana oraz fioletowym - rzeczy, które chcę mieć, ale niestety muszą zostać wymienione na bliższe doskonałości modele.
To dziwne, ale mimo tego, że właściwie powinnam teraz "odczuć brak odzieży" i zacząć narzekać, że nie mam się w co ubrać, jakimś dziwnym trafem o wiele łatwiej mi to teraz przychodzi. Pamiętam, kiedy jeszcze w czasach szkolnych obserwowałam dziewczyny, które jakoś niespecjalnie przepadały za modą i nosiły rzeczy proste, zupełnie niewpisujące się w aktualne trendy. Chyba już wtedy miałam ochotę trochę zmodyfikować swoje podejście do kwestii ubioru, ale zamiłowanie do "udziwnień" było silniejsze. Nie chciałabym też wyglądać jak stereotypowa pani z biblioteki. Na szczęście codziennie znajduję mnóstwo inspiracji, które nie pozwalają mi zboczyć na złą drogę i udowadniają, że minimalizm jest tym, czego potrzebuję, mimo chwilowego uwielbienia dla kolorów, wzorów itp.
Na koniec małe ogłoszenie: jeżeli szukacie zamszowych kowbojskich butów w rozmiarze 39 zapraszam TUTAJ.

fragments of my life



























 Nie lubię wpisów z dużą ilością zdjęć więc dzisiejsze trzy to już prawdziwe szaleństwo. Szaleństwem jest też chyba sporządzenie listy wszystkich posiadanych przez siebie części garderoby. Ostatecznie jednak uznałam, że lista to konieczność, gdyż ma znacznie ułatwić życie (zwłaszcza gdy zostanie opublikowana na łamach bloga). Szaleństwem jest również noszenie wzorzystych rajstop (jeżeli zwykle nosi się gładkie), jednak wzór jest na tyle ciekawy (coś pomiędzy strukturą płatka śniegu, a wzorami karcianymi), że ulegam pokusie.


What I wore today: marks&spencer breton top | zara sailor coat | levante tights | house denim skirt | nucelle boston bag | skopunkten boots