the art of wardrobe building

via worn-in-perfection

Czy 35 par butów to dużo? Dla niektórych z pewnością (?) tak, dla innych zdecydowanie zbyt mało. Są przecież ludzie, którzy przechowują w szafie buty, których nigdy nie mieli okazji nosić. Kupują - bo są ładne, bo są tanie, przecenione. A co myślicie o 35 sztukach odzieży? Zakupy 5 razy w roku? Cała szafa mieszcząca się w jednej walizce?
Takie myśli kołaczą w mojej głowie od kilku lat - w końcu jestem radykałem, dla mnie dążenie do ubraniowej perfekcji, to nie tylko umiejętnie skomponowany zestaw, to zbiór rzeczy, które można układać w dowolne kombinacje i zawsze wszystko będzie do siebie pasowało. To wolność umysłu od problemów związanych z doborem odzieży, a także uwolnienie się od żądzy posiadania. 
Dobrze, pewnie teraz kilka osób zastanawia się czy przypadkiem nie zwariowałam. Sądzę, że nie. Dojrzewałam do tej decyzji od dawna i całkiem niedawno odkryłam bloga dziewczyny, która jest podobnym "dziwakiem" do mnie. Właśnie pozbyłam się większości rzeczy. Część wystawiłam na sprzedaż, cześć wyrzuciłam i - od razu się przyznaję -  największą część po prostu schowałam, bo nie potrafiłam się jeszcze całkiem z nimi rozstać. Nie wiem ile tak właściwie ubrań oszczędziłam, ale wiem, że ofiar będzie więcej. Te, które przetrwają będę starała się zastępować rzeczami, które lepiej na mnie leżą, nie mają przypadkowego koloru i są wykonane z dobrych materiałów. Niestety nie sądzę by w najbliższym czasie w mojej szafie pojawiła się Isabel Marant, ale istnieje przecież wiele sklepów oferujących odzież dobrej jakości w bardziej przystępnej cenie. Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną i będziecie wspierać mój mały eksperyment modowy ;)

11 komentarzy:

  1. Masz absolutną rację. Fajnie byłoby mieć szafę w pigułce - wszystko do siebie pasuje, dobre jakościowo. Gorzej z wykonaniem - mimo iż wyrzucam całe torby ubrań, ciągle ich za dużo (poza tym, niemal każda wyprawa do lumpa kończy się nabyciem szałowego i odpałowego swetra :p). Ale butów nigdy za wiele! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. także mam manie chomikowania i posiadam starte ubrań a większośc nie ubieram od roku;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa inicjatywa i chętnie będę podglądać, jak Ci się udaje - sama staram się kompletować swoją listę "klasyków", ale przy tym nie rezygnuję z szaleństwa. Co do tej "rozpiski" na obrazku, to wywaliłabym bądź zamieniła kilka rzeczy: mini spódniczka (chyba, że bandażowa, to okej), białe szorty (lepiej dżinsowe albo czarne) i biała letnia sukienka (można zaszaleć chyba z jednym elementem we wzór, np w kwiaty ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. jakie to prawdziwe :)!

    http://perfectstyleandshopping.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. http://mojehandmade.blog.pl/
    zapraszam jakbyś była zainteresowana :)
    Pozdrawiam Justyna

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny blog, :D!!
    obserwuje i liczę na rewanż
    http://weeronika-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. ja mam ten problem, że gdy trwa wyprzedaż to połowa rzeczy które kupię po prostu była okazją. a dopiero potem czymś w czym dobrze wyglądam. ale coż, pracuje nad sobą i od następnej wyprzedaży zamierzam już bardziej myśleć nad tym co robie ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Po prostu nie będę owijać w bawełnę zapraszam na mojego bloga :
    fashiondemi114.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. a możesz podać link do bloga podobnej "dziwaczki"? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. http://grayzine.no/deadfleurette/
    Bardzo proszę ;>

    OdpowiedzUsuń