wardrobe staples #2 - kanken backpack

via http://wiggyslife.blogspot.com/

























W końcu dorosłam do myśli o posiadaniu plecaka. Jest o wiele praktyczniejszy od torebki, a w niektórych sytuacjach z powodzeniem ją zastępuje. Nie wiem w czym tkwi fenomen tego modelu, ale plecak kanken muszę uznać za podstawowy element garderoby. Na co dzień lepiej sprawdzi się wersja mini, a kolor czarny wygląda naprawdę szykownie i pasuje do klasycznej elegancji.

| burgundy



























Dyscyplina blogerska to zupełnie obce mi pojęcie. Bo życzyłabym sobie, żeby wszystko było idealnie, żeby spojrzeć w lustro i pomyśleć o sobie dobrze i coś w stylu "wyglądam zupełnie jak wczoraj, mimo że mam na sobie inne ciuchy". Żeby zdjęcia były obrobione w odpowiednim, nieuchwytnym jeszcze dla mnie klimacie tego bloga.  Tymczasem siedzę przed komputerem i o 23.51 tworzę nowy wpis pełen tych wszystkich niedostatków.
Czas na ogłoszenie: jeżeli tak jak ja lubicie kolor burgundowy i macie ochotę zgarnąć pojazd w tym kolorze, zapraszam do kolejnej edycji gry! Pamiętajcie: Najlepsi Przetrwają Wszystko.


| summer day

via theproperstranger


































Po krótkiej przerwie w dodawaniu swoich zdjęć, wracam do tego zwyczaju. Od jutra. Czasami wydaje mi się, że osiągniecie perfekcji w ubiorze oznaczałoby dla mnie wyglądanie codziennie tak samo. Jak rzeczy, które nigdy się nie nudzą. Latem nigdy nie mam co na siebie włożyć, bo najchętniej przez cały rok nosiłabym bluzki z rękawem do łokci i długie spodnie. Chyba wreszcie w tym roku dojrzałam do posiadania letniej szafy.
Na zakończenie drobne ogłoszenie: pamiętacie czołówkę serialu "Dzień za dniem"? Macie ochotę poćwiczyć rzut gazetą do celu? Zanim zaczniecie to robić proponuję potrenować przed monitorem biorąc udział w konkursie Najlepsi przetrwają wszystko. Do wygrania naprawdę świetne rowery w wersji damskiej i męskiej. Zachęcam do odwiedzenia fanpage'a!
 Aplikacja konkursowa dostępna jest TUTAJ.

movie





The Dreamers | Przepis na miłość | Royal Tenenbaums





















sunday morning

via the a&v film club




















Piszę po dość długiej przerwie, a takie powroty nie są łatwe. Nie mam na myśli czasu, który upłynął od czasu publikacji ostatniego wpisu, ale utratę systematyczności ich dodawania. Ułożenie każdego zdania staje się trudne, ale umiejętność zgrabnego pisania w końcu nie jest priorytetem u blogerek piszących o modzie. Z tym, że nie jestem pewna czy piszę o modzie. Ostatnio postanowiłam być najmniej modną blogerką, potem odwiedziłam kilkanaście blogów i zorientowałam się, że właściwie już nią jestem. Nie mam chyba żadnego niezbędnika sezonu. Zamiast spędzać czas w centrach handlowych wolę myśleć o ładnych i zbyt drogich rzeczach, które kupię, kiedy już będę bogata. Jestem nawet na tyle praktyczna i sentymentalna, że coraz rzadziej mam ochotę na posiadanie nowych rzeczy.

may uniform


Ostatnie dwa dni były naprawdę chłodne. Stały się one okazją do "odkurzenia" po zimie mojej musztardowo - miodowej kurtki, z którą nie rozstawałam się przez ostatnie 2 lata, aż nagle ogarnęła mnie pokusa pozbycia się jej. Jej kolor, krój nie bardzo pasowały do mojej nowej, minimalistycznej wizji siebie. Ostatecznie nadal jestem rozdarta pomiędzy klasycznymi odcieniami czerni czy beżu, a ciepłymi kolorami jesieni. 
W styczniu podjęłam zobowiązanie przygotowania listy postanowień noworocznych, do czego niestety nigdy nie doszło. Nie znaczy to jednak, że niczego nie postanowiłam. Noszę się z zamiarem częstszego czytania. Mam jednak tę paskudną cechę, że ciężko mi zając się czymkolwiek, kiedy mam na głowie mniejsze lub większe problemy. Ostatnio doszło do tego, że czytanie (dla przyjemności) stało się dla mnie prawdziwym luksusem, na który moja podświadomość nie chce mi pozwolić, dopóki nie uporam się z wieloma sprawami. Moim postanowieniem będzie więc codzienne czytanie przynajmniej 20 stron. Na początek "Zabić drozda" oraz "Franny i Zooey", książki które odkąd pamiętam odkładałam "na później".

What I wore today: h&m pants | h&m shirt | american apparel jacket

lost in time




























 Dziś rano zorientowałam się, że brązowe spodnie są moim letnim "mundurkiem" już trzeci rok! Nosiłam je więc będąc jeszcze studentką. Może z tej perspektywy nie wyglądają zachwycająco, ale nadal bardzo je lubię. Okazuje się także, że niektóre ubrania z zary potrafią wygrać z czasem.

wardrobe staples #1 - barbour jacket

via unejeunedemoiselle
Trochę za późno na rozważania na temat kurtki wiosennej, zbyt wcześnie żeby myśleć o jesiennym okryciu wierzchnim. Temat także nieszczególnie mnie dotyczy, bo właściwie posiadam już jeden beżowy klasyczny trencz oraz całkiem nową kurtkę z H&M, udającą woskowaną. Posiadam, choć obojgu daleko do ideału. Wiem, że na organizowanie się zawsze jest odpowiedni moment, ale dylemat pod tytułem "co wybrać?", spokojnie mogę (muszę) odłożyć na przyszły rok. Skąd więc pomysł na dzisiejszy post?
Sentyment.  Może to dlatego, że księżna Diana zginęła w święta Wielkanocne (lub też to tylko jedno z moich urojeń z dawnych lat?) albo też z innego, nieznanego mi powodu, zawsze wiosną, w okresie około-świątecznym, myślę o brytyjskiej rodzinie królewskiej ;) Nie inaczej było w tym roku. Zwłaszcza, że właśnie niedawno trafiłam na zdjęcie widoczne obok. Dalej wszystko powinno być już jasne: królowa - marka Barbour - pasta kiwi (chwalą się tym na swojej stronie internetowej)... Prosta logika. Oto geneza powstania dzisiejszego wpisu.
Kurtki Barbour (na temat marki, chyba wszystko, napisał już Mr Vintage) to klasyka, źle komponują się chyba tylko z suknią wieczorową. Modele te same od lat (zdjęcie Williama i Harry-ego powstało w 1987 roku), koniecznie w podszewką w kratkę. Chętnie zrobiłabym dla niej miejsce na swojej wyśrubowanej liście odzieży. 

menswear



























What I wore today: topshop pants | vintage knit | new look loafers

bag bag


























Kilka lat temu (latem 2010?) na wielu blogach pojawiły się stylizacje z torbą ekologiczną w ramach akcji "eko bag". Gdyby ta akcja miała miejsce dziś, na pewno wybrałabym torbę z powyższego zdjęcia. Jej autorką jest Ola - absolwentka Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu. Jeżeli chcielibyście obejrzeć inne wzory, wystarczy kliknąć TUTAJ. Moim faworytem jest bardzo wymowna grafika "cisza".

refulsit sol in clypeis


Zastanawialiście się kiedyś dlaczego artykuły pt. "jak ubrać się do biura", "idealne zestawy do pracy" piszą osoby, których raczej nie obowiązuje formalny dress code? I w dodatku pozostawiają swoim czytelnikom mały wybór - najczęściej w postaci garsonki? Czy gdzieś poza wielkimi korporacjami  i może MSZ obowiązują aż tak surowe zasady? Czy nie śmieszą Was te wszystkie reguły typu: rajstopy są obowiązkowe (może należałoby przypomnieć o tym M. Obamie;), żadnych sandałków i miliony innych, które sami sobie narzucamy?

Zapraszam do lektury krótkiego wywiadu ze mną w portalu e-vintage

What I wore today: h&m pants | sailor zara coat | new look suede ankle boots | vintage scarf

wardrobe upgrades

via Margaret Howell

Patrząc na listę rzeczy, które obecnie posiadam wnioskuję, że koniec etapu pozbywania się wszystkiego jest bliski. Teraz czas na przyjemniejszą, ale i kosztowniejszą rzecz - wymiana części garderoby (niestety musiałam ocalić wiele rzeczy, za którymi szczególnie nie przepadam). Kupiłam już kilka rzeczy (części dzięki zyskom ze sprzedaży starych;) - kolor zielony na liście - i niestety już na tym etapie nie udało mi się uniknąć kilku błędów. Skupmy się teraz na kolorze żółtym - przedmioty, co do których nie jestem przekonana oraz fioletowym - rzeczy, które chcę mieć, ale niestety muszą zostać wymienione na bliższe doskonałości modele.
To dziwne, ale mimo tego, że właściwie powinnam teraz "odczuć brak odzieży" i zacząć narzekać, że nie mam się w co ubrać, jakimś dziwnym trafem o wiele łatwiej mi to teraz przychodzi. Pamiętam, kiedy jeszcze w czasach szkolnych obserwowałam dziewczyny, które jakoś niespecjalnie przepadały za modą i nosiły rzeczy proste, zupełnie niewpisujące się w aktualne trendy. Chyba już wtedy miałam ochotę trochę zmodyfikować swoje podejście do kwestii ubioru, ale zamiłowanie do "udziwnień" było silniejsze. Nie chciałabym też wyglądać jak stereotypowa pani z biblioteki. Na szczęście codziennie znajduję mnóstwo inspiracji, które nie pozwalają mi zboczyć na złą drogę i udowadniają, że minimalizm jest tym, czego potrzebuję, mimo chwilowego uwielbienia dla kolorów, wzorów itp.
Na koniec małe ogłoszenie: jeżeli szukacie zamszowych kowbojskich butów w rozmiarze 39 zapraszam TUTAJ.

fragments of my life



























 Nie lubię wpisów z dużą ilością zdjęć więc dzisiejsze trzy to już prawdziwe szaleństwo. Szaleństwem jest też chyba sporządzenie listy wszystkich posiadanych przez siebie części garderoby. Ostatecznie jednak uznałam, że lista to konieczność, gdyż ma znacznie ułatwić życie (zwłaszcza gdy zostanie opublikowana na łamach bloga). Szaleństwem jest również noszenie wzorzystych rajstop (jeżeli zwykle nosi się gładkie), jednak wzór jest na tyle ciekawy (coś pomiędzy strukturą płatka śniegu, a wzorami karcianymi), że ulegam pokusie.


What I wore today: marks&spencer breton top | zara sailor coat | levante tights | house denim skirt | nucelle boston bag | skopunkten boots




the art of wardrobe building

via worn-in-perfection

Czy 35 par butów to dużo? Dla niektórych z pewnością (?) tak, dla innych zdecydowanie zbyt mało. Są przecież ludzie, którzy przechowują w szafie buty, których nigdy nie mieli okazji nosić. Kupują - bo są ładne, bo są tanie, przecenione. A co myślicie o 35 sztukach odzieży? Zakupy 5 razy w roku? Cała szafa mieszcząca się w jednej walizce?
Takie myśli kołaczą w mojej głowie od kilku lat - w końcu jestem radykałem, dla mnie dążenie do ubraniowej perfekcji, to nie tylko umiejętnie skomponowany zestaw, to zbiór rzeczy, które można układać w dowolne kombinacje i zawsze wszystko będzie do siebie pasowało. To wolność umysłu od problemów związanych z doborem odzieży, a także uwolnienie się od żądzy posiadania. 
Dobrze, pewnie teraz kilka osób zastanawia się czy przypadkiem nie zwariowałam. Sądzę, że nie. Dojrzewałam do tej decyzji od dawna i całkiem niedawno odkryłam bloga dziewczyny, która jest podobnym "dziwakiem" do mnie. Właśnie pozbyłam się większości rzeczy. Część wystawiłam na sprzedaż, cześć wyrzuciłam i - od razu się przyznaję -  największą część po prostu schowałam, bo nie potrafiłam się jeszcze całkiem z nimi rozstać. Nie wiem ile tak właściwie ubrań oszczędziłam, ale wiem, że ofiar będzie więcej. Te, które przetrwają będę starała się zastępować rzeczami, które lepiej na mnie leżą, nie mają przypadkowego koloru i są wykonane z dobrych materiałów. Niestety nie sądzę by w najbliższym czasie w mojej szafie pojawiła się Isabel Marant, ale istnieje przecież wiele sklepów oferujących odzież dobrej jakości w bardziej przystępnej cenie. Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną i będziecie wspierać mój mały eksperyment modowy ;)

sale!


Efektem przebudowy szafy jest kolejna wyprzedaż. Zapraszam do zakładki SHOP!

spring 2012




Some spring inspiration.

Zapraszam do lektury mikro-wywiadu (kwestionariusza?) w portalu nosimy.pl - LINK

mellow yellow













































zara sailor coat | new look sweatshirt | house denim skirt

vara shoes


Potwierdza się moje przekonanie, że nie jest to modny blog. Podczas gdy wszędzie królują pastele, ja bezwstydnie dodaję zdjęcia butów z poprzednich sezonów. Modelka na powyższym zdjęciu to Anja, prawda? 
Dzisiejszy dzień postanowiłam spędzić z dala od problemów - a towarzyszyć mi będą: "Dno oka" Wojciecha Nowickiego oraz "Gilmore Girls" (dodawałam to już wszędzie, gdzie to tylko możliwe, ale nie potrafię się powstrzymać, więc jeśli macie ochotę, po prostu zajrzyjcie tutaj).


























new look sweatshirt

matte lips

























H&M checked shirt | topshop pants | jolie bracelet
 
 A więc jedna dwunasta roku 2012 za nami.

moonrise kingdom
































Moonrise Kingdom. Jedna z najbardziej oczekiwanych premier 2012 roku. 
Właśnie zdałam sobie sprawę, że miałabym ogromny problem z wymienieniem najciekawszych filmów, które ostatnio widziałam. Jest za to kilka takich, o których mogłabym napisać, gdyby nie fakt, że nie pamiętam tytułu, a i fabuła coraz bardziej się zaciera. Na ten weekend planuję "Jaskinię zapomnianych snów" oraz "Niebezpieczną metodę". Mam też ogromną ochotę na francuskie stare kino, jednak na drodze staje brak napisów i brak znajomości języka..

scene in a mall


H&M jacket, shirt, pants | Nucelle bag

W takim stroju czuję się trochę jak młoda gniewna.

fundamental things

Minęły już prawie trzy lata od chwili, kiedy publikowałam na blogu swój pierwszy post. Jakieś kolejne dwa, odkąd zaczęłam uważnie śledzić blogi modowe. Przez ten czas doszłam do pewnych wniosków: po pierwsze, nikt nie wygląda rewelacyjnie tak po prostu. Świetny wygląd to zasługa czasu poświęconego na kreowanie własnego wizerunku, analiza i wyciągnie wniosków. Kolejna zasada, którą staram się kierować brzmi: nie wszystko co jest ładne nadaje się do noszenia. Mówię więc zdecydowane "raczej nie" wyszukanym wzorom, formom, falbanom itp. Podziwiam raczej osoby noszące proste rzeczy, trochę w męskim stylu, doskonale zestawione kolorystycznie. Niestety (dla mnie) na większości polskich blogów króluje przepych. Post raczej samodyscyplinujący, jeśli jednak macie ochotę zapraszam do lektury.


 KOSZULA Z DŁUGIM RĘKAWEM - nieważne czy klasyczna biała czy flanelowa, istotne by była dość luźna (dopasowane chyba zawsze będą kojarzyły mi się z garsonką i nudną pracą). Długie rękawy, które można dowolnie podwijać i odwijać. Swój ideał tego gatunku nabyłam na poświątecznej wyprzedaży w H&M - flanelowa koszula w kratę w ciemnych kolorach. Bardzo doceniam również jedwabne koszule.


KLASYCZNY TRENCZ - komentarz chyba jest zbędny ;) Poproszę w kolorze oliwkowo - zielonym. Jeszcze szukam, ale kiedy już znajdę, nie zamierzam rozstawać się z nim aż do lata.

SWEATSHIRT - wykonany z materiału, z którego zwykło się szyć sportowe bluzy, bawełniany, z angory... To naprawdę bez znaczenia. Dla mnie ta cześć garderoby całkowicie wyparła popularne jeszcze całkiem niedawno kardigany. Wygodny, klasyczny w jasnym lub ciemnym odcieniu. Mój faworyt to burgund (chociaż nie doczekałam się go do tej pory w szafie, wiem jednak doskonale gdzie szukać :).

MOKASYNY - chyba jedne z najwygodniejszych butów na świecie, a przy tym prezentują się doskonale na nogach (choć wiem, że wiele osób nie podzieli tego zdania). Właśnie niedawno kupiłam już czwartą parę, niestety poprzednicy nie doczekali nadchodzącego sezonu wiosennego.



 CHELSEA BOOTS - ideał pewnie krąży gdzieś w przestrzeni internetu. Uwielbiane przeze mnie w zestawieniu ze spodniami sięgającymi kostek.

SKINNY JEANS - patrz punkt wyżej. Zdecydowanie mój ulubiony fason spodni. 

OKULARY - przeciwsłoneczne lub korekcyjne. Dla niektórych modny gadżet, dla większości niezbędny towarzysz życia. W moim przypadku to drugie.

DETALE DETALE... biżuteria głównie w kolorze złota, lecz przede wszystkim zwykłe szczegóły, które uczynią strój niezwykłym: sposób zapięcia koszuli, wywinięcia rękawa, noszenia czapki...... A także konsekwencja pod względem doboru kolorów.



Pozostaje mi tylko nie ulegać chwilowym modom i konsekwentnie, choć nie dosłownie, trzymać się powyższej listy.

random facts

Mam nadzieję, że mieliście udane Święta. Kolejna okazja za rok!



 H&M jeans | Nucelle bag | New Look loafers

Wstrzymam się jeszcze ze stworzeniem listy (bo jestem mistrzem w robieniu list!) postanowień na nowy rok. Poniżej kilka przypadkowych myśli i faktów:
myśl 1: powinnam sprawić sobie klasyczny szary płaszcz
fakt: a właśnie kupiłam wiosenno-jesienną czarną kurtkę
myśl 2: moja klawiatura ma wyraźny problem z literą "z"
fakt: kolejny raz zjadłam śniadanie przed komputerem
myśl 3: brakuje mi codziennych ćwiczeń
fakt: zdaje się, że przytyłam kilka kg
myśl 4: nie znoszę rzeczy, które są bardzo drogie nawet po przecenie 50%
myśl 5: Downton Abbey!