Grey





















































































































Zaryzykuję stwierdzenie, że na co dzień  wyglądam lepiej. Dziwność wkrada się dopiero w dni, w które mają powstać zdjęcia blogowe (a okazja ku temu zdarza się niestety zbyt rzadko).
Nie mam ostatnio czasu na pisanie o inspiracjach filmowych, a właśnie to lubię w blogowaniu najbardziej ( bo dodawaniu postów zawierających moje zdjęcia towarzyszy uczucie niepewności, a nawet niesmaku). Gdybym tylko mogła napisałabym o "Wszystko, co dobre", "Uśmiechu Mony Lizy" i o oczekiwaniu na premierę "W drodze" (bo ostatnią przeżywam zauroczenie Kirsten Dunst). Tymczasem znajdziecie tu tylko moje zdjęcia we wszystkich możliwych odcieniach szarości i blasku zachodzącego słońca. Bo najlepsze zdjęcia powstają późnym popołudniem.

Bluszcz

Gdyby to tylko było możliwe, wszystkie zdjęcia na potrzeby tego bloga powstawałyby w podobnej scenerii: stare mury porośnięte bluszczem. Po raz pierwszy od nie pamiętam jak dawna noszę rozszerzane spodnie, a w szafie przybyło zielonych ubrań.