Wesolych Swiat

Postanowiłam ostatnie wolne przedświąteczne chwile poświęcić na to, aby  życzyć wszystkim stałym  czytelnikom oraz przypadkowo trafiającym tu gościom Wesołych Świąt! Może nie jest to zupełnie to samo co kiedyś, kiedy ubieranie choinki było tak odpowiedzialnym zadaniem jak misja kosmiczna, albo kiedy dostawaliśmy od Mikołaja pierwszą lalkę Barbie, a telewizja emitowała filmy o ożywających o zmroku zabawkach. Wiem jednak, że najpóźniej 28 grudnia zacznę odliczać czas do kolejnych Świąt.

Annie Hall (1977)

Is this sound okay?






















Witam w grudniu. Jest to mój ulubiony miesiąc zimowy i sądzę, że nie jestem w tym odczuciu odosobniona. W tym roku grudzień jest jednak dziwny, przynajmniej z mojego punktu widzenia. 
Piszę słuchając Coconut Records i po raz kolejny nic nie przychodzi mi do głowy. Niczego sensownego nie znajduję też w brązowym notesie, który miał służyć mi do notowania pomysłów i frustracji. Zostawiam więc Was ze zdjęciami mojej idealnej torebki (choć nie wydaje się aż tak idealna po zestawieniu z pierwowzorem). 
Przypominam też o możliwości śledzenia bloga na facebook'u.


Literatura piękna w brzydkich czasach.

Basic

































Mam dziś mnóstwo tematów, o których chciałabym napisać. Czuję się jednak zobowiązana przedstawić treść pasującą do bloga o modzie. Oto więc jest - ja w wydaniu codziennym. Tak bardzo polubiłam proste rzeczy, że czuję jakąś niechęć do mijających mnie na ulicy kolorowych płaszczów, żółtych butów itp.
Uczę się nosić przy sobie aparat, więc zapewne wkrótce spróbuję Was zniechęcić do siebie poprzez publikację wybranych zdjęć.
Stała rubryka - "Dziś w TV" - Top Model. Wiem, wiem. Ale nic tak cudownie nie ukoi moich nerwów w  środowy wieczór. Co więcej mam nawet swoją faworytkę - Honoratę ;)

Wednesday or Thursday

Dopadł mnie pewnego rodzaju dysonans wewnętrzny: nie chcę kupować więcej brzydkich rzeczy, a te naprawdę  ładne są zbyt drogie. Stąd brak zdjęć, brak postów. Z chęcią przygarnęłabym teraz idealne czarne jeansy (czarne spodnie wyglądają dobrze niezależnie od reszty), czarną idealną spódnicę, wystarczająco ciemny, ale również dostatecznie jasny płaszcz (nie znoszę kurtek puchowych, koszmarów zimowych, ale takiej też potrzebuję), idealnych butów, doskonałej torebki, która sprawdziłaby się w każdej okoliczności. Generalnie odczuwam brak męskiej garderoby i przesyt jaskrawymi kolorami oraz dziewczęcymi fasonami.
Nie narzekam za to na brak filmów, które uważam za warte obejrzenia i te przeczucia mnie nie zawodzą. Uwielbiam także ziarnistość na zdjęciach. Więcej nastąpi wkrótce.
PS. Kto podpowie, w którym miejscu zwęża się pole tekstowe, tak żeby nie wystawało poza zdjęcia?
































Fanny i Aleksander (1982)

Aztec




























































 photos by Piotr

Kilka chłodniejszych dni w połowie września wystarczyło by na większości szafiarskich blogów pojawiły się peleryny i poncha. Tak długo zwlekałam z publikacją tych zdjęć, że nikt teraz już nie uwierzy w to, że byłam pierwsza ;)

September



























































photos by Piotr


Wraz w rozpoczęciem jesieni zamierzam nosić ciemne kolory. Czerń i ciemne barwy są tym czego potrzebuję, kiedy na ulicach widzę kolorowe lub kolorowo - mdłe ubrania.

Brick wall



























































photos by Alicja

Co jest najlepszym miejscem do zrobienia zdjęć? Ściana porośnięta bluszczem. A zaraz za nią ściana z czerwonej cegły.

The time is cream




































skirt - United Colors of Benetton from sh / shirt, bag - vintage / shoes - Urban Outfitters

photos by Alicja


Przedstawiam moją obecnie ulubioną spódnicę (nie wliczając w to pewnego egzemplarza z AA, którego jeszcze nie posiadam) w idealnym kolorze bordowo - rudym. Ideał wykonany byłby z zamszu, ale wiem, że taki materiał jest sztywny i ciężki, więc zadowalam się wersją, którą posiadam.

Grey





















































































































Zaryzykuję stwierdzenie, że na co dzień  wyglądam lepiej. Dziwność wkrada się dopiero w dni, w które mają powstać zdjęcia blogowe (a okazja ku temu zdarza się niestety zbyt rzadko).
Nie mam ostatnio czasu na pisanie o inspiracjach filmowych, a właśnie to lubię w blogowaniu najbardziej ( bo dodawaniu postów zawierających moje zdjęcia towarzyszy uczucie niepewności, a nawet niesmaku). Gdybym tylko mogła napisałabym o "Wszystko, co dobre", "Uśmiechu Mony Lizy" i o oczekiwaniu na premierę "W drodze" (bo ostatnią przeżywam zauroczenie Kirsten Dunst). Tymczasem znajdziecie tu tylko moje zdjęcia we wszystkich możliwych odcieniach szarości i blasku zachodzącego słońca. Bo najlepsze zdjęcia powstają późnym popołudniem.

Bluszcz

Gdyby to tylko było możliwe, wszystkie zdjęcia na potrzeby tego bloga powstawałyby w podobnej scenerii: stare mury porośnięte bluszczem. Po raz pierwszy od nie pamiętam jak dawna noszę rozszerzane spodnie, a w szafie przybyło zielonych ubrań.

Nivea Invisible

Jakiś czas temu zostałam zaproszona do akcji testowania nowego dezodorantu marki Nivea. Produkt w formie spray'u dotarł do mnie równo 2 tygodnie i 3 dni temu. Od tego czasu poddawany był przeze mnie codziennym, wymagającym testom.
Pierwszy punkt przyznałam mu jeszcze przed pierwszym zastosowaniem. Miała tu znaczenie moja wcześniejsza opinia na temat produktów tej marki oraz fakt, że kosmetyki Nivea nie są testowane na zwierzętach (ale na blogerkach ;). Do tego naprawdę ładne opakowanie. Tyle w zupełności mi wystarczyło. Co do samych wrażeń z okresu testowania: spray na skórze zmienia się w coś w rodzaju pianki, łagodnej pianki, która jednak nie pozostawia śladów na ubraniu i jest niewidoczna. To dla mnie zupełnie nowe doświadczenie, a lubię być zaskakiwana. Produkt ma przyjemny i delikatny zapach. Jest przy tym skuteczny i, jak deklaruje producent, nie pozostawia śladów na ubraniach. Z pewnością nie jest to moje ostatnie opakowanie dezodorantu NIVEA.


Traktat o kolorach



























































Po raz kolejny Łódź. Ogród Botaniczny. Niewyobrażalne ilości kwiatów, drzew i chwastów.

Odkąd dowiedziałam się, że czerń nie jest kolorem odpowiednim dla mnie rozpoczęła się kolorystyczna rewolucja w mojej szafie. Pojawiły się beże, jasne brązy, miodowe odcienie (chwilowo także koral - niestety nie przypadliśmy sobie do gustu). Rewolucja trwa nadal i coraz bardziej przychylnym okiem patrzę na zieleń. Myślę, że to niedoceniony kolor, nigdy nie jest w modzie (poza miętą czy szmaragdem), a odcienie, które można spotkać w sklepach wyglądają nieciekawie. Częściowo z ciekawości, a trochę z litości nad tym pomijanym zawsze i wszędzie kolorem rozpoczynam poszukiwania idealnego odcienia - określanego w fachowej literaturze mianem niedojrzałych jabłek.

No place to go



























Wysokie temperatury z ostatnich kilku dni sprawiają, że najchętniej nie wychodziłabym z domu, a jedynym pomysłem na to, co na siebie włożyć są krótkie spodenki i luźna góra. Największym terrorem w taki dzień jest podróż pociągiem, która jest pomieszaniem gorąca, promieni słonecznych wpadających wprost do oczu oraz rozwianych włosów. Na  pewno każdy ma na tym polu własne doświadczenia.

Blue shadow















































Łódź. Pałac Poznańskich. Zimny weekend majowy. Mam na sobie właściwie wszystko co ze sobą zabrałam, a co udało mi się założyć na siebie warstwowo. W tym pożyczony sweter.
Konkurs "Stypendium z Wyboru" nadal trwa. 5-cio gwiazdkowe oceny jak zawsze mile widziane.

I guess it was perfect for that day


































sweater, bag (vintage) / skirt (american apparel) / scarf (sh) / sunglasses (h&m) / shoes (urban outfitters)


Po facebooku nastał czas tumblr.

Who killed Laura Palmer ?



Nie wierzę w istnienie kogoś, kto nie zna odpowiedzi na pytanie postawione w tytule. Jesienią, po wielu latach, obejrzałam cały serial Twin Peaks. Niesamowity klimat niewielkiego miasteczka pozostał ten sam, Bob był tak samo przerażający, a Dale Cooper tak samo przystojny. Tylko gra niektórych aktorów wydawała się jakby mniej imponująca. Za to stylizacje głównych bohaterek zachwyciły mnie bardziej niż blisko 20 (!) lat temu. Jeśli macie ochotę poczuć na nowo atmosferę tajemniczego miasteczka Twin Peaks polecam przepis na placek wiśniowy z bloga Every Cake You Bake.

Pragnę poinformować Was także o przełomie, który nastąpił wczoraj w blisko 2-letniej historii mojego bloga. Za sprawą Riennahery zrozumiałam, że facebook'owy fanpage jest podstawą przy organizacji ewentualnego konkursu na blogu ;) Tak więc jestem i ja, chociaż nigdy nie zabiegałam o popularność bloga i chociaż nadal zamierzam być nudna i przewidywalna to zapraszam TUTAJ jeżeli macie ochotę poznać zawstydzające fakty z mojego nudnego życia lub zobaczyć czego aktualnie słucham, co oglądam itp.

Lemonade ocean














































 trench coat (local shop); dress (topshop); bag (vintage); shoes (zara %), sunglasses (h&m)

Od jakiegoś czasu na wielu blogach obecne są bannery wspierające akcję "Pusta miska". Chciałabym zachęcić Was do pomocy bezdomnym zwierzętom także w inny, bardziej namacalny sposób. Szukając czegoś na allegro trafiłam na aukcje Koty_sos, pod patronatem Fundacji Viva!. Dochód z aukcji przeznaczany jest na dokarmianie kotów wolnożyjących, opiekę medyczną oraz utrzymanie zwierząt w  domach tymczasowych. Licytując możesz zrezygnować z wysyłki przedmiotu przeznaczając go jednocześnie  na kolejną aukcję (nie ponosisz wtedy kosztów wysyłki). Myślę, że suma 5 czy 10 zł to niewielki wydatek, a jeśli uda się Wam zachęcić do udziału w akcji kilku znajomych, razem możemy zebrać sporą sumę i pomóc zwierzakom. Zapraszam do licytacji: TUTAJ.

Spring colors



































Nowe kolory: jasny morski i pomarańczowy. Kto by przypuszczał. Reszta bez zmian.

Camera day

































Wyjęłam z dna szafy lżejsze ubrania i nagle zaskakuje mnie powrót zimy. Ostatnio wolę poranki od wietrznych godzin popołudniowych. 
Słucham zdecydowanie mniej muzyki i nigdy nie mam pomysłu na tytuł posta. Może to przez ten przytłaczający, żółty kolor ścian ? Jednak mieszkając w pokoju, do którego nigdy nie dociera słońce poprzez ten kolor mam chociaż jego namiastkę. Niedługo i tak przykryje go nowa warstwa farby.

Romance





































Dziś o filmach kostiumowych, także tych z  gatunku romans. Fakt oglądania takich produkcji wiele osób zalicza do grona "wstydliwych wyznań", jednak ja uważam, że nie ma w tym nic złego i sama chętnie czytam Jane Austin i oglądam ekranizacje jej powieści. Ogólnie przepadam za filmami kostiumowymi, zwłaszcza tymi, w których gra moja ulubienica,  której zadedykuję kiedyś specjalny wpis. Jako zwolenniczka torturowania w ten sposób swojego umysłu, zauważam wiele zaskakujących mnie powiązań. Dla przykładu, jako że mam niechlubny zwyczaj nieczytania napisów końcowych, często jestem zaskoczona, kiedy po długim czasie odkrywam, że rolę  x w filmie 'y' grała osoba z filmu 'z'.
W ten sposób na przykład odkrywam, że Jennifer Ehle, grająca w "Jak zostać królem" żonę królewskiego logopedy, to Lizzy z "Dumy i uprzedzenia", w której to roli partnerował jej zresztą Colin Firth. Z kolei filmowa królowa Elżbieta to Lucy z filmu "Pokój z widokiem", której zupełnie nie poznałam w roli Czerwonej Królowej z Krainy Czarów.
Mimo sporej znajomości tematu filmów kostiumowych nie czuję się ekspertem w tej dziedzinie i mam jeszcze długą listę filmów od obejrzenia. Często jednak przegrywają one konkurencję z pilniejszymi sprawami i innymi gatunkami. Ale przecież nic tak nie uspokaja jak wieczorny seans "Dumy i uprzedzenia" ;)

Snapshot












































W oczekiwaniu na wiosnę. 

Picnic at Hanging Rock































Właśnie przypomniałam sobie, że od dłuższego czasu nie pisałam nic na temat moich ulubionych filmów. Pomijam nowości, o których wszędzie jest głośno i skupiam się na starszych produkcjach. "Piknik pod wiszącą skałą" to już klasyk, który każdy powinien znać. To jeden z moich ulubionych filmów. Bardzo klimatyczny i nie do końca jasny.