The hours.



dress - forever21
cardigan, bag - vintage
neckle - house


W kwestii ubrań cechuje mnie jakiś niejasny pedantyzm. Mój cel to idealnie pasujące do siebie rzeczy, które można w dowolny sposób łączyć. Po prostu wkładać cokolwiek i mieć pewność, że wygląda się należycie. Nie uznaję też podziału na ubrania letnie i zimowe, zwłaszcza opierającego się na przekonaniu, że jasne kolory, kwiaty nosi się latem. Stworzenie takiej uniwersalnej i ponadczasowej szafy jest chyba niestety niewykonalne (a jeśli komuś się udało chciałabym o tym wiedzieć ;) jednak czynię pewne próby tworząc niewielką listę wewnętrzną z takimi rzeczami.

Bonus dla wtajemniczonych:

somebody somewhere.





skirt & bag (vintage), jacket (c&a & DIY), sweater (h&m)


Kolejna jesienna odsłona. Chętnie napisałam bym coś więcej o pogodzie, stroju itp., niestety moje myśli zaprzątnięte są teraz czymś zupełnie innym - tematem pracy dyplomowej. Pomysłów było kilka, wiele tematów sformułowanych na różne sposoby. Każdy z nich w godzinach świetności wydawał się idealny, aż do ranka następnego dnia. Zostałam więc samotna, bez tematu, bez pomysłu.

all alone.





coat (Stradivarius) , boots (Graceland), bag (allegro)

Ostatni tydzień spędziłam na chorowaniu, a więc prawie nie wychodząc z łóżka. Fatalne samopoczucie wydaje się być już poza mną, pozostało wiele zaległości do nadrobienia. Moja frekwencja na zajęciach podupadła, nie znalazłam pracy marzeń, spadła częstotliwość dodawania nowych wpisów na bloga. Mam kilka pomysłów na maile i spróbuję je wykorzystać ;>
Wpis z kategorii: Jesień w pełni, już trochę nieaktualny.